Właśnie skończyłam lekcje i sprzątałam sale.
-Och nie marudź mi tutaj. I tak traktowałam ciebie ulgowo.
-Taaa.... Jasne.
-Dobra i tak miałam zawołać cie po treningu.
-Yhm... A co ciekawego masz do powiedzenia, że nie mogło poczekać do jutra, aż się wyśpisz i zjesz?
-Pamiętasz co mówiłeś mi w drodze do biura?
-Jasne, że pamiętam. Chcesz mi powiedzieć, że coś się dowiedziałaś?
-Sama właściwie nie jestem pewna. Może pomożesz mi przygotować tor na zewnątrz?
-Ty nie mówisz tego na serio! Przecież oni nic kompletnie nie umieją!
-Ty to wiesz, ja to wiem ale oni tego nie pojmują.To pomożesz czy nie?
-No dobra.
-To chodźmy.
Gdy opowiadałam Johnowi to co zobaczyłam nie mógł w to uwierzyć. Sama byłam ciekawa czemu mieli jakieś zebranie na tym piętrze, a nie w podziemiu, gdzie żaden uczeń lub niepożądana osoba nie wejdzie. Dostanie się tam jest niemożliwe, chyba że znało się wejście na dany pod poziom, które było i tak trudne do przejścia ze względu na pułapki oraz kody. Z myśli wyrwał mnie John.
-I tak ta informacja niewiele nam mówi, a nawet daje nam więcej do myślenia.
-Masz racje ale to nadal jest dla mnie dziwne, żeby zajmowali się taką sprawą. Przecież nie ma nawet takiego kraju.
-Dobra, wierze ci ale serio musimy poczekać na następną wskazówkę, którą zdobędziemy.
-Masz rację.
-No wiem. A teraz chodźmy znaleźć jakieś dzieciaki ze starszych klas.
-I przydaliby się jacyś dorośli do wypatrywania zagrożenia.
-Weźmiemy jakąś grupę z nauczycielem i tyle.
-To spróbujmy z Panią Macgen.
-Jak widzę nie próżnujesz.
-Pamiętam jak my dostaliśmy niezłą nauczkę i mam nadzieje, że się trochę ogarną, bo kiedyś oni będą działać, a my im rozkazywać.
-Już teraz tak masz. No ale to może zadziałać.
Szukaliśmy pani Macgen 15 minut, aż znaleźliśmy ją w sali do ćwiczeń. Gdy zaproponowałam jej współpracę chętnie się na nią zgodziła. Poszłam obudzić najpierw jej grupę.
-POBUDKA!
Wszyscy od razu wstali i ustawili się przy swoich łóżkach.
-Grupa gotowa! - Powiedziała jedna z dziewczyn.
-Mam dla was pewne proste ćwiczenie. Macie dać mojej grupie porządny wycisk i nie obchodzi mnie jak ich obudzicie lub jak będziecie ich traktować. Mają oni pobiec do lasu, a wy ich macie zaatakować. Ma się to odbyć o 01.00 czyli za 10 minut. Żeby było jasne ma się to odbyć bez żadnej broni. Dam wam 4 motory, a reszta niech pakuje się do auta. Kilkoro dorosłych będzie miało na to oko więc ma to być wykonane porządnie zrozumiano?
-Tak proszę pani.
-Więc do roboty!
Szybko się ubrali i poszli obudzić moją grupę. Użyli do tego węża ogrodowego i polali ich lodowatą wodą. Wszyscy od razu się obudzili i porwali z łóżka. Kilka dziewczyn pisnęło. Nikt nie wiedział o co chodzi i czemu zostali nagle polani wodą. Ben zaczął trochę podskakiwać i od razu dostał w głowę od jakiejś dziewczyny.
- Boże czemu ja już tak nie mogę robić? - Pomyślałam.
Gdy starsi krzyczeli na nich,
oni kompletnie nie wiedzieli co robić. Patrzyłam tylko na to i nie mogłam uwierzyć, że jeszcze tu są. Po chwili jednak wszyscy się ogarnęli.
-CO TAK STOICIE I SIĘ NIE UBIERZECIE? JAZDA! JAZDA!
Co chwilę słyszałam krzyki tupu 'W CO TY SIĘ UBIERASZ, NIE JEDZIESZ NA MISS! I CO SIĘ TAK GAPISZ?! RUSZAJ SIĘ! JESTEŚCIE WOLNIEJSI NIŻ BABCIE!' Po jakiś 10 minutach wszyscy wyszli.
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. :D W następnym możliwe, że pojawi się kilka akcji.