Za drzwiami zobaczyłam piękny pokój. Meble były z ciemnego drewna, łóżko miało 4 kolumny na których były zasłony z różowego tiulu.
-Kogo to pokój? I po co mnie tutaj przyprowadziliście?
-Chodź Ann pokaże ci coś.
Po czym Lee się odwrócił i podszedł do komody. Otworzył szufladę i wyjął ramkę ze zdjęciem. Podeszłam bliżej żeby lepiej się przyjrzeć zdjęciu. Na zdjęciu zobaczyłam dwójkę dorosłych i małe dziecko, które siedziało na kolanach mężczyzny. Dziecko wyglądało na dwa latka. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Jest tylko jeden problem. Nadal nie wiem po co mi pokazał to zdjęcie, a tym bardziej nie rozumiem po co ja tutaj jestem.
-Yhm... Piękne jest te zdjęcie ale ja nadal nic nie rozumiem.
-Zaraz zrozumiesz. Trochę cierpliwości. Najpierw usiądźmy i napijmy się czegoś. Może nawet będą te pyszne ciasteczka, które kucharki pieką. Jak sądzisz Moirinie?
I obaj poszli do jednych z drzwi w sypialni. Jak się okazało poszli do małego pomieszczenia, w którym znajdował się okrągły stół, a wokół niego trzy krzesła. Stół i krzesła były ładnie wyrzeźbione w łodygi z dziwnymi kwiatami. Lee i ja usiedliśmy, a Moirin w tym czasie gdzieś poszedł. Najprawdopodobniej do kuchni po herbatę i ciastka. Gdy wrócił okazało się, że miałam rację. Jak wszyscy siedzieliśmy i mieliśmy herbaty przed sobą patrzyłam się wymownie na Lee. Spuścił wzrok na dół unikając mich oczu.
-Hmmm... Jakby ci to powiedzieć. Ten pokój jest pokojem kogoś ważnego. To wszytko jest...
-Och na Strelicje! Lee ja to powiem bo ty będziesz to mówił do świąt. Ann tylko mi nie przerywaj. Rozumiesz?
Pokiwałam tylko głową na znak, że rozumiem.
-Tu chodzi o to, że ten pokój jest twój. Ten budynek jest twój. Wszyscy ludzie tu pracujący są na twoich usługach i możesz zrobić z nimi co tylko chcesz. Nawet wyrzucić na bruk chociaż tego pewnie nie zrobisz, a przynajmniej nie wszystkich.
-Nie stop! Zaraz! To musi być jakiś błąd! Mój dom jest gdzieś indziej! I nigdy nie miałam ludzi którzy dla mnie zrobią wszystko. Po prostu pomyliliście osoby. Lee powiedz coś. Powiedzcie mi o co tu chodzi ale prawdę, a nie jakieś bajki.
-Miałaś mi nie przerywać Ann zaraz ci wszystko wyjaśnię. Tylko to co ci powiedziałem nie jest najważniejsze.
-Moirin proszę nie mów jej teraz tego.
-Lee ona musi to wiedzieć.
-Ale nie teraz później też można. Nic się nie stanie.
-Przykro mi teraz będzie łatwiej i szybciej. Lee musisz mnie zrozumieć muszę dbać o wszystkich. A więc chodzi o to, że...